Rafał „Raph” Samborski: Rozmowa z Młodzikiem

foto: Jakub Bors / screenfool.tumblr.com
foto: Jakub Bors / screenfool.tumblr.com

Zamieszkały w Szczecinie, jeleniogórski producent Młodzik szerzej dał się poznać za sprawą bardzo dobrze przyjętej płyty „Milczmen Screamdustry”, nagranej z Laikike1’em. Jednak uważny obserwator sceny mógł o nim usłyszeć już ponad dekadę temu, kiedy to w „Ślizgu” i w „Klanie” był mocno chwalony za niespotykaną umiejętność wkładania emocji w muzykę. Jak pisali dziennikarze „wcześniej w Polsce w równie dobrym stopniu sztuka ta udawała się tylko Noonowi”. Dziesięć lat później Młodzik zdecydował się na publikacje swoich płyt za darmo na skwer.org, a z tego powodu my zdecydowaliśmy się przeprowadzić z nim wywiad. Co ma do powiedzenia producent o pracy nad poprzednimi projektami? Jakie są jego plany? Zapraszamy do przeczytania rozmowy!

Raph: Nie jesteś zdenerwowany tym, że wszyscy patrzą już na Twoją muzykę przez pryzmat współpracy z raperami? W końcu kiedyś zdecydowanie bardziej znany byłeś jako twórca instrumentalny.

Młodzik: A skąd! To naturalne, że ludzie bardziej mnie kojarzą ze współpracy z Laikiem, niż z moich instrumentalami, które nagrywałem 10 lat temu. O „Zatraceniu” i „Laboratorium” wie tylko garstka.

Więc w takim razie czym różni się u Ciebie praca z raperami od tworzenia utworów instrumentalnych?

Z instrumentalami jest często tak, że przychodzi pomysł, jednego dnia stworzysz jakiś rys podkładu, a na drugi dzień czar pryska. Siedzisz, kombinujesz i nic, więc odkładasz to na później. A po roku masz z trzydzieści zaczętych i niedokończonych projektów. Mój dysk to cmentarzysko bitów, które zdechły ledwo po narodzinach (śmiech). Zdecydowanie bardziej wolę współpracować z raperami. Daje mi to większego kopa do pracy. Dwie strony dzielą się pomysłami i nawzajem się nakręcają. Ponadto bity, które mam osłuchane do znudzenia, po położonym rapie odżywają i zaczynam się nimi jarać na nowo. Podsumowując: przy instrumentalach ważny jest koncept, plan realizacji i samodyscyplina. Przy tworzeniu z raperem też, ale zawsze jest ten komfort, że możesz dostać zjebki, albo kulturalnego przypominacza „ gdzie ten aranż, kurwa!?”. Oczywiście działa to też w drugą stronę.

Ciekawy jest fakt, że jedyny utwór, będący świadectwem Twojej współpracy z Sinym, w wersji instrumentalnej przez długi czas był Twoją wizytówką. Nie żałujesz, że ostatecznie wspólny projekt nie doszedł do skutku?

Nie ma czego żałować. Tak musiało być i tyle. Chociaż wtedy było mi trochę przykro. Czułem się po wszystkim zdezorientowany. Dla takiego małolata, jak ja, który jarał się sceną 71, opcja wyprodukowania płyty Sinemu była niewiarygodną nobilitacją. Ale szybko okazało się, że mój brak doświadczenia producenckiego w konfrontacji z barwną osobowością Sinego i jego huśtawką nastrojów nie pozwoliły na kontynuowanie współpracy. Całość traktuję jako krótką przygodę, kolejne doświadczenie i cieszę się, że przynajmniej udało się nagrać „Odwilż”.

Sam mówiłeś kiedyś, że całego „Milczmena” złożyłeś podczas urlopu tacierzyńskiego. W takim razie zapowiadane projekty usłyszymy dopiero przed „Detoxem” i Brudnymi Sercami?

Trochę to brzmi, jakbym przez 5 lat miał urlop tacierzyński (śmiech).
Najprędzej usłyszycie epkę z Junesem, bo jakoś przy jesieni. Robert jest bardzo zorganizowanym gościem i współpraca z nim to czysta przyjemność. Płyta jest rozpisana na słynnej junesowej tabelce w Excelu, zaś na Google Drive jest folder z roboczymi bitami oraz przeklepanymi tekstami. Na fejsie mamy wspólną stronę, na której wrzucane są do wglądu ważne informacje dotyczące projektu. Lubię tak pracować. Obecnie materiał jest na etapie wstępnej aranżacji.
Następnie powinno się pokazać LP z Cruzem. Dla Cruza do bardzo ważna płyta i mocno się do niej przykłada. Całość trochę się rozciągnęła w czasie, ale systematycznie idziemy do przodu. Maciek ma wszystko skrupulatnie poukładane, nawet nie muszę się martwić o aranż, bo potrafi mi wszystko rozpisać co do sekundy.
Z Jeżem chciałem nagrać, od momentu, gdy usłyszałem numer TWP – 5 piętro. Jak widać, marzenia się spełniają. Zajebiście się cieszę, że Jeżyk chce ze mną zrobić coś w brzmieniu młodego El-P. Póki co jeszcze stoimy ze wszystkim, bo każdy pracuje nad swoimi projektami. Ale myślę, że jak zaczniemy, to pójdzie w miarę szybko. Będzie ciężar!

A kontynuacja Milczmena?

Na album z Laikiem mamy już komplet bitów. Niektóre powstały już grubo ponad rok temu, ale – całe szczęście – nie starzeją się. To będzie level–up w stosunku do Milczmena. Marcin obecnie dopisuje kolejne linijki. Obiecał, że jak będzie gotowy, weźmie tydzień urlopu, zamknie się w pokoju i nagra całość. Mam nadzieję, że to będzie płyta 2015 roku.

Ostatnio poszły też słuchy o płycie w konfiguracji Mołotof, Cruz i Młodzik…

Projekt Mołotof/Cruz/Młodzik jest dopiero w zamyśle. Z pomysłem wystartował Andrzej, który – uwaga – zamierza wrócić do rapowania. Yeah! Kiedy płyta? Jeszcze na to zdecydowanie za wcześnie. Założenie jest takie, że gdy w trójkę uznamy, że nadszedł moment, żeby zacząć, zrobimy to na spontanie bez zbędnego przeciągania. Szybko, ale nie na odpierdol rzecz jasna.

Kiedyś rozmawialiśmy również o projekcie w stylu „Zatracenia”.

Obecnie współpraca z raperami wzięła górę. Co za tym idzie, nie tworzę na boku żadnego instrumentalnego materiału. Ale przyznam, że gdyby zebrać do kupy kilka bitów, które poszły do Laika, czy Cruza, mogłoby z tego wyjść coś interesującego. Na pewno wrócę któregoś dnia do korzeni. Wszystkim, którzy lubią brzmienie „Zatracenia”, czy „Laboratorium”, powinna podejść płyta, którą nagrywam z Cruzem. Muzycznie będzie bardzo „młodzikowa”.

„Misterium Tremendum” nadal pozostanie enigmą dla słuchaczy? Pamiętam, że w „Ślizgu” zostałeś mimo wszystko mocno pochwalony.

Ale Ci ten materiał nie daje spać – jedyne, z czego jestem faktycznie dumny po czasie, to digipack z tektury modelarskiej, który sam zrobiłem do kilku egzemplarzy (śmiech). Z tą płytą jest jak z moim licencjatem. W momencie, kiedy go napisałem, twierdziłem, że jest zajebisty. Jak dzisiaj to czytam, to łapie się za głowę i zastanawiam, jak to w ogóle przeszło.
Jeśli chodzi o muzykę z „Misterium Tremendum”, to naprawdę nie czuję potrzeby dzielić się tym z kimkolwiek. Dzisiaj nie idzie tego słuchać. Sample z dupy, kiepski aranż, no ale takie były początki. Nie jest tak, że skreślam wszystko co nagrałem kiedyś. Absolutnie. „Zatracenie” nagrałem w 2003 roku, ale mimo wszystkich wad, jakie miała ta płyta, do dzisiaj ją na swój sposób cenię.

O jakich wadach mówisz? Płyta była jednogłośnie wychwalana!

Brzmienie, disco-polowe tytuły (śmiech).

Nie żałujesz wydania „Laboratorium” na legalu? Nie sprzedałeś zbyt wiele egzemplarzy.

No co Ty? Przecież, ja byłem najszczęśliwszym gościem na świecie, jak dowiedziałem się, że ktoś to chce wydać. Marzyłem, żeby mieć swój album producencki. Jarałem się strasznie, że będę mógł rozpakować własny digipack, wziąć do ręki, powąchać i odpalić krążek na sprzęcie. Z perspektywy czasu faktycznie, płyta niedoceniona i trochę szkoda, że nie rozeszła się w większym nakładzie. Promocja „Laboratorium” praktycznie nie istniała, więc nie ma się co dziwić.

Dobra, lecimy luźniej: jak zareagowałeś, kiedy El-P ogłosił koniec Definitive Jux?

Szanuję decyzję El-Producto. Gość ma swoje lata i na pewno tej decyzji nie podjął pochopnie. Nie martwię się, bo ostatnie jego projekty z Killer Mike’em pokazują, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

A kiedy Sole opuścił Anticon?

O odejściu Sole’a z Anticonu dowiedziałem się z Twojego pytania (śmiech). Od dłuższego czasu nie śledzę tego, co dzieję się w labelu spod znaku mrówki. To już nie te czasy, kiedy o Anticonie prowadziłem audycję w radio. Pozdro Cyprian! (prowadzący audycję Index Rapu w zielonogórskim radio Index – przyp. Raph)

Pewnie się domyślasz, dlaczego o to pytam. W „Ślizgu” na pytanie, z kim chciałbyś współpracować, wymieniłeś między innymi tych dwóch raperów.

Wtedy odpowiadałem z perspektywy marzyciela. Zmieniło się to, że mam siwe włosy na łbie i patrzę na wszystko bardziej realnie. Jak to rymował Afro Jax: „Jestem smutny i nudny” (śmiech). Chciałbym dokończyć projekty, o których była mowa wcześniej, zrobić wspólny track z Mesem, Smarkiem i Zkibwoyem i mogę umierać.

To pytanie o podobnych walorach: z kim zdecydowanie byś nie współpracował?

Tak generalnie, to z nikim, kto nie nadaje na podobnych falach muzycznych co ja. Jak już konkretnie chcesz wiedzieć, to na bank nie współpracowałbym z tymi spiętymi typami, którzy z groźnymi gębami ganiają na klipie w dresach, a ze swoim „rapem” zatrzymali się 15 lat temu. Strasznie bawią mnie te wszystkie Ciemne Strefy, Bonusy RPK itd. Raz na jakiś czas odpalam sobie na zasadzie kabaretu kolejny fascynujący banger o szacunku, ulicy i nienawiści do psów. Chyba że się nie znam, bo ostatecznie trzy miliony słuchaczy to propsuje.

Dzięki za wywiad!

Z Młodzikiem rozmawiał Rafał “Raph” Samborski

    Leave a Reply